Rozdział XL – Początek końca

Bez zbędnego owijania w bawełnę… zapraszam na kolejny rozdział.

Do końca opa zostały łącznie 3 notki.

Be With You – Tiara w/ English Subtitles

 

 

 

 

Pozostałe trzy dni minęły bardzo szybko. Nikt nie miał wolnej chwili. Od rana do późnej wręcz nocy, trwały ostatnie poprawki przed wielkim wydarzeniem. Dokumenty zostały podpisane, suknie dopracowane, prezenty odebrane i ułożone w kącie sali balowej. Ostatnią noc przed oficjalną koronacją i ślubem, następczyni tronu spędziła na czuwaniu w Księżycowej Sali Modlitw. Po upływie jakichś dwóch godzin, poczuła że nie jest sama.

~ Pokażcie się, intruzi – mówi rozglądając się po Sali

~ Mówiłam ci, że nas wyczuje. – Słychać głos postaci wychodzącej zza kryształowej kolumny na środku pomieszczenia.

~ Dobra. Z tobą chyba nie da się wygrać – odpowiada jej druga kobieta pojawiająca się po drugiej stronie monumentu.

~ Kim jesteście i jak tu weszliście?! – Sylena staje w pozycji bojowej.

~ Nie musisz bać się samej siebie – rzecze jedna z kobiet i ściąga kaptur. – Jestem tobą z przyszłości. Przybyłam tu by ofiarować Ci coś, co wspomóc cię może podczas ostatecznego starcia. Sylena z przyszłości wyciąga przed siebie lewą dłoń, na której po chwili pojawia się piękny tęczowy gwiezdny kwiat. Delikatnie dmucha na niego. Kwiat powoli rozchyla swe płatki, ukazując śnieżnobiałe gwiezdne ziarno we wnętrzu którego widać mały niebieski ognik.

~ Chcę byś je wzięła.

~ Przecież nie mogę sobie… tobie… znaczy się… nam odebrać ziarna! – mówi skołowana młodsza z brunetek – Nikt bez niego nie przetrwa.

~ W przypadku normalnych istot by tak było, ale nie w naszym.

~ Sylena, streszczaj się. Nie mamy czasu – wtrąca się zakapturzona kobieta.

~ A ty to kto? – pyta przyszła królowa, jednak nie uzyskuje odpowiedzi. – Nieważne. Czemu mam wrażenie, że twój brzuch jest większy, niż wcześniej?

~ No cóż… Z powodu moich częstych podróży w czasie… Powiedzmy, że mogę urodzić wcześniej, niż jest to planowane. Dodatkowym czynnikiem stresującym jest fakt, że nie wiem, czy powinnam się wtrącać, ale…

~ W takim razie nie mogę przyjąć…

~ Musisz! – krzyczy Gwiazda Przyszłości. – Jeśli tego nie zrobisz, nie będziesz mieć wystarczającej ilości mocy do urzeczywistnienia swego ostatniego życzenia. A poza tym… ja już go nie potrzebuję – dodaje spokojniejszym tonem.

~Jak to?

~Na Polanie Gwiezdnych Kwiatów, pojawił się kwiat. Kwiat, który nosi w sobie moje nowe gwiezdne ziarno.

Na potwierdzenie tych słów, kobieta w czerni, jak to ją nazwała młodsza Sylena, otwiera trzymaną w rękach szkatułę ukazując owy kwiat. Sylena widząc błagalny wzrok swojego przyszłego wcielenia wyciąga lewą dłoń, na której również pojawia się kwiat z rozchylonymi płatkami. Oba ziarna łączą się ze sobą tworząc na wpół przeźroczystą, kryształową biało-niebieską różę, wewnątrz której wesoło tli się ciemnoniebieski ognik. Gdy tylko kobiety odsuwają się od siebie, tajemnicza postać czym prędzej umieszcza zastępcze Gwiezdne Ziarno we właściwym dla niego miejscu. Dopiero wtedy owe „roślinki” wracają do wnętrz swoich właścicielek.

~ Prawdopodobnie przez ten mój samolubny uczynek… obie poniesiemy karę, ale… – jedna zaczyna.

~ Ważne, że nasi bliscy dostaną szansę przeżycia. – druga kończy.

~ Skończyłaś? Wrota się zaraz zamkną – wtrąca się postać, po czym znika, widocznie zirytowana postawą towarzyszki.

~ Skoro już czas… Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę do ciebie, moje ty przeszłe ja. Nie mów nikomu o tym co się tu wydarzyło. Po tych słowach jak nagle się pojawiła, tak równie szybko zniknęła. Przez następnych kilka godzin Sylena rozmyślała nad tym, co powinna uczynić aby zapewnić swym bliskim przetrwanie. Tuż przed opuszczeniem Sali podjęła decyzję. Powtórnie wywołała kwiat z gwiezdnym ziarnem. Odłamała kryształowy płatek, który chwilę później przybrał formę miniaturki ziarna, a przed nią pojawiła się kobieta. Jej astralna bliźniaczka.

~ Karon… pod twoją opiekę przekazuje esencję mojego istnienia. W niej zawarłam wszystko, co stanowi o tym kim jestem tu i teraz; moją moc oraz me wspomnienia. Gdyby nie daj Boże, doszło do mojego unicestwienia… Użyj esencji a powrócę.

~ Uczynię jak mi każesz, aneue. Gdzie mam się w takim razie udać?

~ Do Sanktuarium. Gdy tylko przekroczysz wrota do Ostoi, zapieczętuj je. To powinno Cię chronić, póki nie nadejdzie na Ciebie czas. Gdy czas i miejsce będą odpowiednie, na pewno przybędę, abyśmy znów stały się jednością. – Podchodzi do kobiety i ściska ja na do widzenia – Bywaj zdrowa, siostrzyczko.

~ A ty nie szarżuj, onee-sama – szepcze w odpowiedzi, po czym znika wraz z powierzonym kryształem. Sylena zaraz po jej zniknięciu podeszła do drzwi sali i otworzyła je. Po drugiej ich stronie czekało dwudziestu żołnierzy ustawionych w szpalerze po obu stronach przejścia oraz Outer Senshi. Widząc najstarszą z czarodziejek uśmiecha się smutno.

~ Sets, wybacz mi, iż na twoje barki ten obowiązek złożyłam.

~ Od początku wiedziałam na co się piszę – odpowiada z równie smutnym uśmiechem. – Jak mniemam, nadszedł czas?

~ Tak. – Podchodzi do zielonowłosej i przytula ją mocno. – Niedługo znów się zobaczymy – szepcze.

~ To jest bardziej niż pewne – odszeptuje, odsuwa się od Bogini i znika otoczona fioletową mgłą.

Bez dalszej zwłoki korowód ruszył w kierunku komnat Syleny. Po dotarciu na miejsce, brunetka prosi czarodziejki by weszły do środka razem z nią. We wnętrzu komnaty były już wszystkie czarodziejki i księżniczki żywiołów oraz oczywiście smoki, które wciskały szyje przez otwarte drzwi balkonowe. Bez zbędnych pogaduszek od razu przystąpiono do przygotowania Syleny do tego najważniejszego dnia w jej życiu. Można pomyśleć, że przy takim natłoku osób panowałby tam kompletny chaos. Jednak dzięki sprawnej organizacji nad którą pieczę trzymała księżniczka czterech wiatrów, wszystko szło gładko. Po niespełna godzinie, wszystko było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik.

~ Coś mi tu nie gra – stwierdza Pats, przyglądając się przyjaciółce krytycznym okiem.

~ Wszystko zostało zrobione według planu – odzywa się Serenity.

~ Dziewczyny… i smoki. – Głos zabiera Sylena. – Chciałabym wam o czymś powiedzieć. W sumie to… zamierzałam to zrobić podczas wesela ale… chyba będzie lepiej jak „odbębnię” to teraz, dzięki czemu będziecie mieć czas na przyswojenie tej informacji.

~ Co ty znowu kombinujesz, Kociątko?

~ Zaraz się Ruko dowiesz – odpowiada z lekkim uśmiechem na ustach. – To o czym chcę powiedzieć, ma związek z wydarzeniami sprzed dwóch tygodni. Część z was nie została wtajemniczona, gdyż wolałam uniknąć niepotrzebnego wycieku informacji – wspominając o tym spojrzała na czarodziejkę z Marsa, która spuściła akurat wzrok. – Według niepisanego prawa jakie mi przysługuje, dwa tygodnie temu poprosiłam Heliosa, by w gronie najbardziej zaufanych osób, udzielił mnie i Seylanowi, potajemnego ślubu. Gdy umilkła, te dziewczęta, które o tym nie wiedziały, zaczęły naraz zadawać pytania. Chaos był przeogromny. Na szczęście gwizd Haruki, wszystkich skutecznie uciszył.

~ Dziękuję, Ru. – Sylena uśmiecha się delikatnie. – Ten ślub jest tylko na pokaz, bo tak naprawdę, mój związek z Wieczną Strażniczką Poświęcenia i Błyskawic, został, dosłownie i w przenośni, skonsumowany już wcześniej. Prawdopodobnie to co Pati „nie grało” to mój „odmienny” stan, który jest widoczny bardziej niż w normalnych okolicznościach by był, a to z powodu mojego zjednoczenia z Diamentem Snów.

W tym właśnie momencie, Tenoh zakrztusiła się pitą herbatą. Kasłała przez dobrych kilka minut. Była nie mniej, a może nawet bardziej zdziwiona niż reszta obecnych kobiet. Bez słowa podeszła do winowajczyni, położyła dłoń na jej brzuchu i skierowała do jej wnętrza moc. Po chwili z kamiennym wyrazem twarzy zrobiła w tył zwrot. Odeszła trzy kroki i powrotem stanęła twarzą w twarz z tą, której poprzysięgła bronić do ostatniego tchu. Przysłoniła ręką oczy, jakby się chciała odciąć od wszystkiego.

~ Coś mi się tu nie zgadza, Kociątko. – zaczyna na pozór spokojnym głosem – Skoro ten bęcwał od siedmiu boleści doprowadził do twojego stanu błogosławionego dwa tygodnie temu, to dlaczego chłopiec ma około dwunastu tygodni? – lekko piszczy pod koniec

~ Chwila, moment – wtrąca się Serenity. – Chcesz powiedzieć, że Sylena urodzi syna?

~ Na to wygląda, geniuszu – odpowiada jej Minako.

~ Jak już wspomniałam, czarodziejko z Urana, – nie zwraca uwagi na pytanie Serenity – tak szybki rozwój dziecka, jest spowodowany tym, że od dłuższego czasu pozostawałam pod wpływem Złotego Kryształu będącego sercem Ziemi.

~ Ale Kociątko… ja ciocią… w tak młodym wieku… to… to, to, to… brak mi słów. – wzdycha Dalsza rozmowa została przerwana przez królową Serenę, która osobiście przyszła powiadomić Iskrę, że już nadszedł czas by rozpocząć ceremonię. Na miejscu już wszystko było gotowe. Brakowało tylko panny młodej i jej orszaku. Jako że Sylena nie miała ojca, a wedle tradycji musiał ją ktoś odprowadzić do ołtarza, król Ekikken zaoferował się że spełni tę rolę. Bogini jednak grzecznie mu odmówiła, gdyż chciała, by Haruka to uczyniła. Mężczyzna z uśmiechem na ustach wycofał się do miejsca obok żony.

I oto nadszedł ten, oficjalnie najważniejszy moment w życiu dwojga zakochanych w sobie ludzi. On, stojący niecierpliwie przy ołtarzu, ubrany w galowy mundur. Ona, odziana w śnieżnobiałą suknię ze złotym łańcuchem podkreślającym linię biustu, dumnie kroczyła główną nawą, prowadzona przez kobietę która była dla niej niczym starsza siostra. Szybko znalazły się u kresu wędrówki. Tuż przed zajęciem miejsca koło Michiru, Haruka powiedziała głosem tak cichym, że tylko ona, Seylan i Sylena to słyszeli:

~ Jeśli kiedykolwiek ją zranisz, to cię oskalpuję i wykastruję bez znieczulenia. Masz ją chronić już zawsze. – rzuca lekko zdławionym głosem.

Nie czekając na odpowiedź opuściła podwyższenie. Brunetka na te słowa tylko cicho się zaśmiała. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak bardzo blondynka przeżywa jej własny ślub i wiadomość o ciąży. Haruka na zewnątrz wydawała się być oazą spokoju, lecz Sylena z „autopsji” wiedziała że w środku aż kipi z nadmiaru różnych emocji. Dlatego też postanowiła, że gdy będzie już po wszystkim, porozmawiają na spokojnie. Kilkukrotnie podczas składania przysięgi, przeszły ją mrożące krew w żyłach dreszcze. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co one mogły oznaczać. Próbowała ukryć niepokój jaki to w niej wzbudziło, ale mimo jej wysiłków, ukochany zauważył zmianę w jej zachowaniu. Aby dodać kobiecie otuchy, otoczył ją swoją energią, dzięki czemu częściowo się uspokoiła. Po zakończeniu ceremonii zaślubin, Helios od razu przeszedł do następnej części „programu”, którą była koronacja na władców trzech zjednoczonych królestw. Elena i Serena, jako ustępujące regentki, przekazały nowożeńcom insygnia władzy królestwa Ziemi i Księżyca. Tym samym też kończąc część oficjalną tego dnia. Po tym wydarzeniu nadszedł czas na imprezę. Gdy wesele było już rozkręcone na maxa i alkohol lał się strumieniami, nowożeńcy, Haruka i Michiru oraz Hotaru wraz z Omegą, wyszli na taras zaczerpnąć świeżego powietrza. Sylena oparta o Seylana, smutnym wzrokiem patrzyła na błękitną planetę.

~ Kociątko… czemu smutasz?

~ Bo się boję, Ruu… – odpowiada brunetka nadal patrząc w dal. – Na rubieżach galaktyki już zaczęły się bójki, a to tylko początek większego nieszczęścia.

~ Na pewno wszystko się ułoży. – Do rozmowy wtrąca się morskowłosa. – Nie dotrą tu szybko.

Patrzy na przyjaciółkę, która z kolei skierowała swój wzrok na Hotaru. Ich twarze nie były wesołe, wręcz przeciwnie. Wyzierał z nich smutek i obawa o przyjaciół.

~ Chwila, moment… Kociątko spójrz na mnie… czy ty i Hoti ukrywacie przed nami coś jeszcze?

~ Podejrzliwa jak zawsze. – Kobieta wzdycha cicho. – Wróg jest znacznie bliżej niż myślisz. A wiedza o miejscu skąd uderzy jedynie by przyśpieszyła twą śmierć. Pozostając tutaj zwiększasz swoje szanse przetrwania i …

Powietrze rozdziera nagły krzyk bólu wydobywający się z gardła Syleny. Był on na tyle głośny, że wywabił na zewnątrz Serenę z rodziną i czarodziejkami, Heliosa wraz z Kakyuu i braćmi. Na twarzach wszystkich obecnych widać było wzrastający niepokój.

~ Co się stało? – pyta zaniepokojona białowłosa.

~ Niewiadomo – odpowiada Hotaru – co mogło spowodować ten ból.

~ Ziemia… Akito… Metalia… walka. – Udaje się wysapać brunetce między kolejnymi napadami.

Nagle przed nią pojawia się małe czerwone światełko, które przybiera postać siedemnastoletniego młodzieńca o ognisto-czerwonych włosach.

Sol (nastolatek; do rozdziału 40)

~ Czujesz to co czujesz, bo dzierżysz skarb Ziemi – zabiera głos nowo przybyły. – Byś mogła walczyć bez zahamowań, zabiorę ten ból od Ciebie, poświęcając swoje istnienie, Mamo.

~ NIE!!!!!!! Nie mogę cię stracić!

~ Żadne z was mnie nie straci. Ja się urodzę… tylko że później niż byście chcieli. Kocham was. Po tych słowach dotyka czoła rodzicielki i się rozpływa. Wszyscy byli zszokowani zaistniałą sytuacją, lecz nie mieli czasu na rozmyślanie nad tym, gdyż od strony błękitnej planety zmierzała ku nim mroczna chmura.

****

W tym samym czasie, w bardzo odległej przyszłości, w kryształowym Tokio, Legendarna królowa Sylena urodziła syna, któremu nadano imię… Sol. Gdy tylko odebrano od niej synka, jej postać została otoczona przez kryształ wyglądający jak sarkofag. Chwilę po tym, koło monumentu pojawiła się jej druga postać przemieniona w Legendarną Czarodziejkę odzianą w czarny płaszcz.

~ Co to do kurki nędzy ma znaczyć!?! – krzyczy król Seylan

~ Można to tłumaczyć na wiele sposobów, najdroższy – zaczyna Czarodziejka. – Po części to cena za pomoc przeszłej mnie, a po części sposób na zregenerowanie mych mocy. Kiedy się przebudzę… nie mam zielonego pojęcia. Lecz można być pewnym, iż nastał początek końca przeszłości jaką wszyscy znaliśmy…

 

 

******************************

——————————-

 

 

Asami: Witam. Mam nadzieję, że miło spędziliście swój cza-

Maiko: Asami, bez ceregieli! Mówże po ludzku!

Asami: Oh, gome-

Keiko: Wiesz, że za takie coś się nie przeprasza, prawda?

Asami: Sumima-

Aiko: Asami-chan, przestań przepraszać! Bo się naprawdę wkurzę!

Asami: D-dobrze…

Aiko: Okay, nie zwracać na to uwagi. To norma u niej. Tak w ogóle, jak się podobał „chapter”?

Maiko: Po co się pytasz, Ai-chan?

Aiko: Nie mów tak do mnie! Zawsze, jak to robisz, myślę, że mówisz do Ai Amane. Tak się właśnie zastanawiam, dlaczego jej starzy dali jej tak na imię…

Keiko: A skąd mam wiedzieć?

Maiko: Okay, potem się tym zajmiemy. Powiem wam tylko ludziska, że następny wpis będzie cieeeekaaaaawy ^.^

A×K×A: A nawet bardzo!

Aiko: JINX! STAWIACIE MI SPRITE’A!

Keiko: Nie fair!

Aiko: Wszystko jest fair, sista.

Asami: Może przejdźmy już do tematu? Ponieważ zdaję mi się, że to się robi nieco… za długie?

Maiko: Dziewczyna ma rację! Dobra, streszczając. Będzie krew, będą lustra i będzie gitara!

Aiko: Gitara? Skąd?

Maiko: Ja mam *wyciąga gitarę*

Keiko: Ty chociaż umiesz na tym grać?

Maiko: Nie, ale zawsze chciałam spróbować.

Aiko: Lepiej się cofnijmy.

A×K: Zgadzam się z tym.

Wszystkie trzy się cofają. Maiko przeciąga palce po strunach gitary i…

A×K×A: Moje uszy!

Maiko: Uuupsie. My bad.

Keiko: Ty mi tu z English’em nie wyskakuj!

Asami: Może już to zakończmy?

Aiko: Aż się muszę z tobą zgodzić. Siostra, żegnamy się!

Keiko: Dobraaa…

M×A×K×A: To by było na tyle! Sayõnara!

 

 

 

Reklamy

Dodaj kometarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s